Polska chce, żeby Czechy nie ułatwiały aborcji, a tymczasem Teksas gotów pozywać za to taksówkarzy

Pocket

Gdy ambasada polska wystosowała list do Czechów w sprawie nieułatwiania Polkom aborcji, amerykański Teksas przygotował zaostrzenie prawa aborcyjnego. I jest za złamanie go pozywać nawet taksówkarzy przewożących kobiety do klinik.

Zaostrzenie prawa aborcyjnego przyszykował ostatnio stan Teksas. Aborcja ma być dozwolona tylko do 6 tygodnia, a potem zabroniona bez względu na przesłanki, z jednym tylko wyjątkiem – przesłanki medycznej. Ustawa stanowi, że do odpowiedzialności pociągnie się każdą osobę, która świadomie pomaga w wykonaniu lub wywołaniu aborcji po dozwolonym czasie 6 tygodni.

Wygląda na to, że Teksas chce zrzucić egzekwowanie prawa aborcyjnego na zwykłych ludzi.

Teksańska aborcja w praktyce

Mimo, że w teksańskim kongresie znów padały emocjonalne słowa o konieczności uszanowania prawa do osobistych wyborów, na początku maja przygotowano tam ustawę zaostrzającą istniejące prawo aborcyjne. Aborcja w Teksasie dozwolona ma być do szóstego tygodnia ciąży. Potem będzie zakazana, nawet jeśli ciąża jest wynikiem gwałtu lub kazirodztwa. Wyjątek jest dla przesłanek medycznych.

Dobre jest to, że stan Teksas zrezygnował z unikalnego na skalę światową prawa, pozwalającego gwałcicielowi, który zapłodnił kobietę, pozwać ją w związku z aborcją. I mimo, że jest w tej ustawie wiele restrykcyjnych przepisów, nie ma w nich mowy o jakiejkolwiek odpowiedzialności karnej zgwałconych kobiet poddających się aborcji.

Istnieje prawo federalne, zakazujące poszczególnym stanom – to zapętlone, ale tak to brzmi – zakazywania przerywania aborcji w okresie zanim płód będzie zdolny do samodzielnej egzystencji, co w praktyce oznacza 24 tydzień ciąży. 6 tydzień ciąży to okres, w którym wiele kobiet może jeszcze nie wiedzieć, że zaszły w ciążę. Nowelizacja może więc oznaczać, że rozpoczną się od tego momentu batalie sądowe w tej sprawie.

Podczas gdy Teksas bardzo ogranicza to prawo, teksańskie miasto Lubbock idzie dalej i czyni się „miastem schronienia dla nienarodzonych” czyli na swoim terenie całkowicie zakazuje aborcji. I to też jest wbrew prawu federalnemu.

Teksas będzie egzekwował zakaz od wszystkich

Jednak poważniejszym problemem niż sam zakaz, jest zakaz pomagania kobietom, które chciałby po terminie 6 tygodni usunąć ciążę poza stanem Teksas. Tu mamy analogię z postawą polskiej ambasady wobec czeskich władz, apelującą o poszanowanie polskiego prawa, zakazującego kobietom aborcji w sytuacjach innych niż określone w polskiej ustawie. Stan jednak nie zwraca się do stanów ościennych z apelami o nieułatwianie przerywania ciąż mieszkankom Teksasu. Robi to zupełnie inaczej.

Teraz do odpowiedzialności mają być pociągane wszystkie osoby, które w jakikolwiek sposób wspomogły kobiety w staraniu się o aborcję. Wygląda na to – jak pisze magazyn VICE – że do odpowiedzialności pociągnięci być mogą nawet kierowcy Ubera, jeśliby dowozili kobietę do kliniki aborcyjnej lub chociaż powzięli podejrzenie, że ich pasażerka może mieć taki zamiar.

Więcej – osoby świadczące usługi aborcyjne, póki były one legalne, i inne osoby pomagające mogą później zostać pozwane za swoje postępowanie – powstaje tu niespotykana nigdzie „odpowiedzialność ex post facto”.

Można więc założyć, że życie poszczególnych kobiet w stanie Teksas stanie się sprawą publiczną i że ich moralnością i prawami rozrodczymi będą się interesować wszystkie, nawet całkiem przypadkowe osoby. To inna droga niż ta, którą ostatnio obrał stan Utah, stwierdzający, że zamiast zakazywać i oceniać, lepiej pomagać. W stanie Utah od niedawna mężczyzna ma partycypować w kosztach prowadzenia ciąży i porodu, a kobieta ma dalej prawo do aborcji, jeśli tak zdecyduje. Teksas o pomocy nie mówi nic.

Zdjęcie Falkenpost z Pixabay

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.