Zapomniani, zaniedbani, pominięci. Czy można przeciwdziałać samobójstwom młodych?

Pocket

Według najświeższych norweskich badań, co czwarta młoda osoba, która popełniła samobójstwo, została uznana wcześniej za osobę w niewielkim stopniu zagrożoną samobójstwem. Dane te pokazują, że depresja i śmierć pojawiają się wtedy, gdy człowiek staje się niewidzialny dla innych.

Norweski magazyn Aftenposten podaje, że samobójstwa są główną przyczyną śmierci młodych ludzi W Norwegii w wieku poniżej 30 lat i ich liczba nie spada. Młodzi ludzie przez 25. rokiem życia, którzy pożegnali się ze światem, nie ukrywali tego, o czym myślą i co planują. Mimo to, nie znaleźli pomocy.

Czy w kontekście rozpaczliwej dyskusji o polskiej psychiatrii, a szczególnie pomocy psychologicznej dla dzieci i młodzieży, możemy wysnuć wnioski z norweskich doświadczeń?

Dzieciaki mówią, że chcą się zabić

Według badań prawie połowa młodych ludzi, którzy odebrali sobie życie, opowiedziała komuś o swoich myślach samobójczych. Krewni 80 procent tych dzieciaków opowiedzieli, że ich bliscy skarżyli się, że pomoc, którą im zaproponowano, nie była odpowiednia. Kilkoro nie otrzymało pełnej pomocy – skończyło się na standardowym spotkaniu z lekarzem lub psychologiem. Jedna osoba, która potem popełniła samobójstwo, bardzo źle odebrała zaproponowaną jej pomoc. Jedną czwarta zmarłych później pacjentów w wieku poniżej 25 roku życia została uznana za osoby w niewielkim stopniu zagrożone samobójstwem.

Według analiz, wszystkie te osoby cierpiały na jakieś problemy psychiczne. W czterech przypadkach na dziesięć uznano, że hospitalizacja nie jest konieczna. Troje hospitalizowanych zabiło się zaraz po wyjściu ze szpitala.

Komisja zajmująca się tym zagadnieniem sformułowała wniosek, że norweska służba zdrowia i pomoc społeczna nie są wystarczająco dobrze przygotowane do przeciwdziałania samobójstwom.

Samobójstwo po norwesku

Badania z 2018 roku wskazywały, że liczba samobójstw w Norwegii spada. Co roku, przy około 5 milionach mieszkańców, samobójstw w Norwegii notuje się 500-600. W Polsce, w przeliczeniu na 100 tysięcy mieszkańców, jest ich dwa razy więcej.

Ponad 10 lat temu raporty na temat zdrowia psychicznego dzieci wskazywały, że Norwegia stara się zapewnić maksymalną możliwą pomoc w przypadku problemów ze zdrowiem psychicznym. Szczególnie stara się dbać o dzieci i młodzież.

Tabele z raportu z 2009 roku na temat stanu starań o poprawę dobrostanu psychicznego dzieci i młodzieży, zestawiające dane z Norwegii oraz Polski wskazują, że Norwegia dość poważnie podchodzi do zagadnienia.

Jednak mimo obiektywnych danych wskazujących na rozwój opieki psychiatrycznej i psychologicznej, ukierunkowanej na młodych ludzi, Norwegia w dalszym ciągu uważa, że dostęp dzieciaków do pomocy jest utrudniony.

W Norwegii pomoc psychiatryczna należy się, jeśli skierowanie wystawi lekarz rodzinny lub psycholog szkolny. Jednak okazuje się, że w zależności od miejsca zamieszkania, skuteczność takiego skierowania może być niewielka. Dlaczego? Bo po prostu w danym rejonie może nie być miejsc. Bywa, że co druga osoba spotyka się z odmową pomocy z braku miejsc.

I nie chodzi o miejsca w szpitalu, ale o ofertę ambulatoryjną. Norwegowie bowiem zgadzają się, że hospitalizacja powinna być ostatecznością, a odpowiednia pomoc powinno się dla młodego człowieka zorganizować w jego miejscu zamieszkania, przy rodzinie i przyjaciołach.

Pomoc psychologiczna po polsku

Na razie wygląda jednak na to, że w kwestii budowania systemu promocji zdrowia psychicznego i przeciwdziałania problemom, Polska mogłaby od Norwegii wziąć kilka korepetycji. Pandemia obnażyła największe polskie problemy w tej materii. W 2020 roku Rzecznik Praw Pacjenta przyznawał z pewną niezręcznością, że istnieją pewne lokalne trudności w organizacji opieki psychiatrycznej dla dzieci. Rzecznik Praw Dziecka tymczasem po prostu alarmował:

“od kilkunastu lat dzieci oczekują na wizytę w poradni zdrowia psychicznego kilka miesięcy, a w oddziałach psychiatrycznych dla dzieci i młodzieży często brakuje miejsc – powodując sytuację, w której małoletni pacjenci śpią na korytarzach na rozkładanych łóżkach i materacach”.

Obecnie Polska jest ponurym europejskim liderem jeśli chodzi o samobójstwa najmłodszych. Zabija się u nas najwięcej młodych ludzi w przeliczeniu na 100 tysięcy mieszkańców. Obłożenie oddziałów psychiatrycznych dla dzieci sięga nawet 180 procent, a na miejsca czeka się długo. Podstawę funkcjonowania polskiej opieki psychiatrycznej miały stanowić Centra Zdrowia Psychicznego, ale – niestety – a w praktyce nie powstały do dziś i nie zanosi się, żeby powstały.

Polskie dzieci skarżą się na osamotnienie i brak zrozumienia.

Zapewne tak samo jak ich norwescy koledzy. Szkoda tylko, że w Polsce osób, od których zmiany mogłoby zależeć, to nie interesuje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.