Polskie komputery mają już sześćdziesiąt lat

Pocket

Dokładnie 60 lat temu wyprodukowano w nasze pierwsze polskie komputery – ZAM2. Działo się to w Zakładzie Produkcji Doświadczalnej Instytutu Maszyn Matematycznych PAN, gdzie wkrótce rozpoczęto ich seryjną produkcję. W 1963 r. cały ten Instytut razem z produkcją został przeniesiony z PAN do Urzędu Pełnomocnika Rządu do spraw informatyki. Bo dopiero wtedy uznano, że komputery to już nie zabawa.

Seryjna produkcja była tym, co obudziło ówczesne własne. Jak wyglądała historia polskich komputerów?

Od XYZ

Prototypem ZAM2 była, uruchomiona jeszcze jesienią 1958 roku, pierwsza polska poprawnie funkcjonująca doświadczalna maszyna cyfrowa, nazwana XYZ. Była to właściwie amatorska konstrukcja. W latach ścisłego socjalizmu, wszystkie kraje za tzw. żelazną kurtyną były odizolowane od zachodniej wiedzy.

Stworzenie działającej maszyny cyfrowej i jej oprogramowanie było wyzwaniem. Wspomina jeden z pierwszych konstruktorów: “…Programować zaczęliśmy abstrakcyjnie, bez maszyny i bez jakichkolwiek doświadczeń. Początkowo jedynie Andrzej i Adam wiedzieli, co to w ogóle jest elektroniczna maszyna cyfrowa i na czym polega jej programowanie. Żaden z nas nie widział wówczas działającej maszyny cyfrowej, wiedzę o oprogramowaniu czerpaliśmy z nielicznych publikacji zagranicznych; pamiętam, że jedną z nich była książka Wilkesa. Było to jedyne źródło naszej wiedzy o kodach, adresach, pseudorozkazach, tworzeniu pętli i rozgałęzień…

Mimo to, po wielu nieudanych próbach XYZ ruszyła. Początkowo nie miała pamięci stałej, tylko akustyczną pamięć RAM. Później dodano magnetyczną pamięć bębnową. Urządzenia wejścia/wyjścia to prymitywna konsola sterująca i perforator taśmy.

Maszyna wykonywała, dzięki szybkiej oryginalnie opracowanej pamięci akustycznej, około 800 operacji na sekundę. To dawało jej przewagę szybkości nad wszystkimi maszynami cyfrowymi, jakie inne ośrodki krajowe w ciągu następnych kilku lat zdołały zbudować.

Tak pierwsze dni pracy polskiego komputera opisywał jeden z jego twórców: “…Oglądaliśmy z przejęciem wzrastanie zawartości liczników – wówczas dla nas zawrotnie szybkie – dawała się zauważyć zmienność dopiero szóstego bitu od końca! Na drugim oscyloskopie można było zobaczyć jak powstaje wynik dodawania, mnożenia, a nawet podzielenia dwóch słów binarnych. W tym czasie charakterystyczny był widok programisty siedzącego przy pulpicie XYZ, wpatrującego się w owe oscyloskopy i naciskającego jeden klucz, bardzo ważny i najczęściej używany, powodujący wykonanie pojedynczego kolejnego rozkazu programu. Urządzenie wyjściowe dziurkujące karty było wielkości biurka, niezmiernie ciężkie, masywne i hałasujące tak, że wyprowadzanie wyników było słychać w całym gmachu przy ul. Śniadeckich 8…

Polskie komputery ZAM2

Komputery ZAM2, będące produkcyjną, seryjną wersją XYZ, miały masowe pamięci bębnowe oraz szybką ultradźwiękową pamięć operacyjną. Były też w bloku krajów socjalistycznych komputerami najlepiej oprogramowanymi. System Adresów Symbolicznych SAS (makroassembler) oraz System Automatycznego Kodowania SAKO zwany też polskim Fortranem były rozwiązaniem wyprzedzającym te ze wszystkich krajów sąsiednich.

Nie stałoby się tak, gdyby w czwartek 23 grudnia 1948 roku, w Gmachu Fizyki Doświadczalnej przy ul. Hożej w Warszawie, z inicjatywy wybitnego polskiego matematyka Kazimierza Kuratowskiego (1896-1980) nie odbyło się seminarium kilku matematyków i inżynierów, śledzących doniesienia i publikacje na temat pierwszej elektronicznej maszyny matematycznej ENIAC. Profesor Kuratowski powiedział wtedy, że niezwykle ważne dla zastosowań matematyki będą elektroniczne maszyny liczące. Dodał, że chociaż jedna taka maszyna powinna być zbudowana w kraju.

Było to – jak się wtedy wydawało – zupełnie nierealne zamierzenie. ENIAC był gigantem, pracującym na przeszło 18 tysiącach lamp elektronowych. A w kraju, wyniszczonym wojną nie było lamp elektronowych. Ani też żadnych materiałów, ani niezbędnego doświadczenia. Seminarium odbyło się w zrujnowanej Warszawie, nie było więc nawet lokalu do pracy. Mimo to po dziesięciu latach powstał udany prototyp XYZ, a po dalszych trzech poprawnie funkcjonujący i produkowany seryjnie polski komputer.

Warto dodać, że do 1968 roku automaty liczące nazywano maszynami matematycznymi, a nauka zajmująca się nimi w ogóle nie miała nazwy. Jeden z pierwszych konstruktorów tych maszyn, Romuald Marczyński, jako pierwszy zaproponował na jednej z konferencji naukowych przyjęcie nazwy dziedziny “informatyka”. Uzasadniał to istnieniem już w innych językach określeń Informatik oraz informatique.

Jak widać – przyjęło się!

Dla ciekawych dane techniczne TU.

Autor przez lata pracował w Instytucie Maszyn Matematycznych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.