Wirtualne molestowania seksualne. Czy na pewno “nie ma się czym przejmować”?

Pocket

Mieszkanka Londynu doświadczyła gwałtu, z którym na razie nikt nic nie może zrobić. Wirtualne molestowanie seksualne na razie nie tylko nie jest ścigane, ale nawet opinie na jego temat bywają skrajnie odmienne. Bezpieczeństwo w sieci to ochrona przed oszustwami, kradzieżami, a teraz – czy również przed gwałtem?

Nina Patel, 43-latka, założyła okulary VR i skorzystała z nowej platformy Facebooka. To miała być zabawa w świecie wirtualnym, może nowe znajomości, może gry. Nie zdążyła rozejrzeć się po nowej rzeczywistości, gdy została zgwałcona. Wirtualnie.

Wirtualne molestowanie seksualne czyli “nic się nie stało”

Nina Jane Patel jest wpływową kobietą, CEO Metaverse Reasearch, a jej publikacje w kwestiach technologicznych czytane są przez miliony osób na całym świecie. Jej doświadczenia w sieci są unikalne, bo przefiltrowane przez profesjonalny filtr osoby, dla której technologia jest przyjacielem, nie wrogiem.

I pewnie nikt się nie spodziewał, że Patel opowie o tym, że wchodząc do sieci została zgwałcona.

Patel skorzystała z Facebook/Meta’s Venues. Zdążyła zalogować się. W ciągu minuty od logowania zaatakowało ją kilka męskich awatarów. Wirtualne postaci, posługujące się męskimi wizerunkami i głosami, zaatakowały ją słownie. Następnie zgwałciły jej awatar, po czym zrobiły zdjęcia i zniknęły.

Wejście do wirtualnej rzeczywistości daje poczucie realnego kontaktu nawet wtedy, gdy dyskutujemy z kimś na czacie. W rzeczywistości VR mózg odbiera bodźce dokładnie tak, jakby działy się one naprawdę.

Atak na Ninę Patel pozostawił ją, jak sama pisze, przerażoną i sparaliżowaną tym, czego doświadczyła. Czy to był gwałt? A czy można go zgłosić? Czy można się przed tym bronić?

Wirtualne niebezpieczeństwo jest realne

Rzeczywistość wirtualna została zaprojektowana w taki sposób, aby by wchodząc w nią mieć wrażenie doświadczeń rzeczywistych. Patel doznała realnego ataku i odczuła realne poczucie zagrożenia.

Dzieląc się z internautami swoim doświadczeniem, spotkała się ze skrajnie różnymi postawami. Doradzano jej, by na przyszłość nie wybierała kobiecego awatara. Pouczano, że jest głupia, przejmując się wirtualnym atakiem. Wszak “nic się nie stało”. Nazywano ją atencjuszką. Tłumaczono, że tylko atak na “normalne” ciało może być gwałtem.Pojawiło się kilka głosów współczucia i zrozumienia – a zatem internauci mają świadomość, że to co w sieci, nie jest czymś, co nie istnieje.

Nina Patel zwraca uwagę, że rzeczywistość wirtualna czyli Metaverse i inne technologie, wymyślono do komunikacji pomiędzy prawdziwymi ludźmi. Bez względu na to, w jaki sposób użytkownicy schowają się za technologią, pozostaną na końcu szeregów zer i jedynek zwykłymi ludźmi z krwi i kości.

A to oznacza, że nowe platformy stają się miejscem, gdzie może rozwijać się również wszystko, co negatywne: agresja, uprzedzenia, lęki, nienawiść. Adresatami tych emocji staną się realne osoby – nie wirtualne.

Dziękujemy za feedback

Serwis Vice cytuje jednego z szefów Mety, który ubolewa nad incydentem, który nie powinien się był zdarzyć i “dziękuje za feedback”. Jednocześnie zwraca uwagę, że użytkowniczka najwyraźniej “nie zachowała odpowiedniej ostrożności”.

To prawda, należy zachowywać ostrożność w sieci i nie udostępniać swoich danych, nie dzielić się szczegółami z życia z nieznajomymi itp. Ale czy owa ostrożność to również ukrywanie swojej płci? Orientacji seksualnej?

Wszystkiego?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.