Czy Rosja zapłaci 370 tysięcy euro odszkodowania ofierze przemocy domowej?

Pocket

Mąż Margarity Graczowy, Dymitr, podejrzewał żoną o zdradę, bił ją, aż zagroziła mu rozwodem. Wtedy wziął ją do lasu i obciął tam toporem jej obie ręce. Odsiaduje 14-letni wyrok, a kobieta udowodniła przez ETPC, że tragedii można by uniknąć, gdyby organa państwa zareagowały wcześniej. 370 tysięcy euro może do niej trafić, jeśli Rosja postanowi wykonać wyrok. W co raczej należy wątpić.

Historia Margarity to jedna z czterech takich opowieści, zaprezentowanych przed ETPC. Cztery mieszkanki Rosji skarżyły swój kraj za zaniedbania związane z przemocą domową. Pobłażliwa wobec sprawców polityka państwa doprowadziła je do osobistych tragedii. Przychylne orzeczenie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka rzuca nowe światło na eskalujący problem przemocy domowej w Rosji, acz nie oznacza, że kobiety dostaną choćby centa z zasądzonych kwot. Rosja na razie nie zdradza zamiaru wypłaty 370 tysięcy euro, twierdząc, że nie odpowiada za czyny poszczególnych obywateli.

EPTC nie mówi jednak o czynach, za których sprawcy tacy jak Dymitr Graczow odsiadują wyroki, a o świadomej polityce państwa, zezwalającej na eskalację przemocy.

370 tysięcy euro za dwie ręce

Margerita miała szczęście w nieszczęściu – lewą rękę udało się przyszyć z powrotem, po tym jak mąż kobiety odrąbał jej po kawałku obie dłonie. Na prawą dłoń udało się zebrać pieniądze w portalu crowfundingowym. Margatita ma dziś bioniczną rękę, dzięki której normalnie funkcjonuje. Na lewej dłoni pozostały blizny i nie jest w pełni sprawna. Kobiecie udało się wyrwać z podmoskiewskiej miejscowości i założyć nową rodzinę. Ma też dziecko z nowym życiowym partnerem.

Dymitr odsiaduje wyrok, po tym jak cztery lata temu postanowił porąbać swoją żonę na kawałki. Przesłuchiwał ją w ten sposób na okoliczność zdrady, której według niego miała się dopuścić.

Dlaczego więc teraz Margerita postanowiła dochodzić 370 tysięcy euro od państwa?

Ona i trzy inne kobiety udowadniały przed sądem, że za ich tragediami stoi polityka Rosji. Od 2017 roku, jeszcze zanim Dymitr Graczow wyciągnął topór i zawlókł żonę do lasu, prezydent Władimir Putin podpisał ustawę łagodzącą kary za przemoc domową. Od tego momentu karane miały być tylko czyny, które doprowadzałyby do hospitalizacji ofiary. Oznacza to, że ofiary przemocy domowej mogą być latami bite, gwałcone i prześladowane w inny sposób. Jeśli jednak nie trafią do szpitala, państwo nie zainteresuje się przemocą jako przestępstwem kryminalnym. W wielu przypadkach sprawcy po prostu pozostają bezkarni.

Margerita zgłaszała na policję ataki zazdrości męża i jego agresję, ale jej zgłoszenia pozostały bez echa. Nie podjęto żadnych czynności. Podobne historie przedstawiły przez sądem Natalia Tunikowa, Jelena Gerszman i Irina Petrakowa, dowodząc zaniedbań państwa. Wszystkim doznanym przez nie tragediom można było zapobiec. Nic w tym kierunku nie zrobiono.

Według orzeczenia ETPC przemoc domowa wobec kobiet w Rosji ma obecnie miejsce na – jak cytuje BBC – „oszałamiającą skalę”. Rosja, w opinii sądu, tym samym narusza artykuły Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.

Na razie należy przypuszczać, że Rosja nie wykona wyroku Trybunału. Już wcześniej państwo odmówiło wypłaty jakiegokolwiek odszkodowania. Wiceminister sprawiedliwości Rosji Michaił Galperin komentuje obecnie, że państwo rosyjskie nie powinno być pociągane do odpowiedzialności za przypadki przemocy domowej popełniane przez jednostki.

Zdjęcie główne politicalhotwire.com

Zdjęcia w tekście – FB/ Margerita Graczowa

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.