czwartek, 29 lutego, 2024
bizFresh Newspodatki

Czy miasto może zbankrutować? Birmingham może

Pocket

Rada Miasta Birmingham w zasadzie ogłosiła bankructwo. Przy okazji radni zaalarmowali, że w Wielkiej Brytanii miasta żyją obecnie z dnia na dzień. Czy brytyjskie miasta mają z czego żyć i co to oznacza dla mieszkańców?

W Birmingham nie ma środków na wyważenie budżetu. To nie jedyne brytyjskie miasto w takiej sytuacji. Woking, Croydon i Thurrock – w tych miastach rady miejskie niedawno ogłosiły podobne informacje, będące skutkiem nieudanych projektów inwestycyjnych i drastycznych cięć finansowych. Ale czy to problem wynikający z uwarunkowań prawnych i podatkowych, czy może chodzi o kryzys władzy?

Birmingham i inne miasta w obliczu bankructwa

Jak opisu Guardian, ważną przyczyną kryzysu w Birmingham były zorganizowane tak w ubiegłym roku Igrzyska Wspólnoty Narodów. Dziś rada miasta wstrzymuje wydatki niemal we wszystkich obszarach poza niezbędnymi.

Jako winnego tej sytuacji rada wskazuje również m.in. rząd Rishiego Sunaka, który – według radnych – praktykuje utrzymywanie samorządów „z dnia na dzień i z roku na rok zbyt”. Samorządy lokalne doświadczyły większych cięć niż jakakolwiek inna część sektora publicznego od 2010 roku.

Stowarzyszenie Samorządów Lokalnych szacuje, że samorządy lokalne potrzebują 3 mld funtów w ciągu dwóch najbliższych lat. W innym bowiem wypadku nie da się utrzymać usług samorządowych na obecnym poziomie. Luka budżetowa w Birmingham to aż 87 milionów funtów tylko w 2023 roku.

A na dodatek nierówna płaca

W Birmingham w lipcu pracownice służb komunalnych po raz kolejny wniosły roszczenia związane z polityką równej płacy. To skutek długotrwałej walki związków zawodowych o godną pracę dla wszystkich. Pracownice skarżyły się, że pomijane były przy przyznawaniu premii pracownikom w zawodach zdominowanych przez mężczyzn. Sprawa nie jest nowa: wyrok sądowy dotyczący równej płacy zapadł ponad 10 lat temu i dotyczy 3 tysięcy kobiet.

Miasto, mimo że już wyrównuje płace, wciąż jest winne kobietom kwotę około 650-750 mln funtów. Co więcej – dług co miesiąc narasta w kwocie od 5 do 14 mln funtów.

Tymczasem miasto podkreśla, że obecnie nie ma zasobów na sfinansowanie swojego zobowiązania w zakresie równego wynagrodzenia. Pieniądze muszą być przeznaczone na na opiekę społeczną, której koszty wciąż wzrastają. Doszło też do znaczącej obniżki dochodów z tytułów podatków od firm. Kolejna przyczyna problemów to „dzika inflacja”.

A może to kryzys decyzyjny?

Cytowany przez Guardian Andy Street, konserwatywny burmistrz dzielnicy West Midlands z Birmingham, uważa jednak, że problemy miasta nie są spowodowane przez zaniedbania władz centralnych. Uważa on, że pora postawić poważne pytania o przywództwo w radzie i decyzje, jakie tam podejmowano przez ostatnie dziesięć lat. Zarzuca radzie miejskiej, że nigdy nie przedstawiła planu rozwiązania problemu równego wynagrodzenia. Podkreśla też, że inne samorządy dają radę utrzymać standardy, jakich oczekują mieszkańcy.

Zdjęcie ratusza Birmingham Wayne Harrison z Pixabay

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.