Komu udaje się wygrać z Facebookiem i czy mamy na to szansę w Polsce?

Pocket

Kilka dni temu stan Illinois wygrał sprawę przeciwko Facebookowi. Do 1,5 miliona mieszkańców tego stanu zgarnie po około 300 dolarów. To nie jedyna sprawa tego typu – pozew w Polsce szykuje Fundacja Panoptykon. Co o tym wiemy?

W trakcie poprzednich wyborów prezydencki w USA wyszło na jaw, że spółka Facebook swobodnie używa danych swoich użytkowników, wykorzystując je daleko poza coś, co powinno być standardem sieci społecznościowej. Wtedy uruchomione zostało śledztwo, które ujawniło, na jaką skalę Facebook używa wiedzy o osobach, które z niego korzystają. Na podstawie danych zawartych w profilach – zdjęć, treści, zainteresowań, komentarzy – sieć kształtowania politykę reklam w sposób określany jako daleko idąca manipulacja.

Po jakimś czasie zaczęły się pojawiać pozwy cywilne przeciwko Facebookowi.

Mieszkańcy Illinois vs Faceebok

W Chicago znajduje się kancelaria prawnicza, która znalazła sposób, by dobierać się do skóry gigantom technologicznym. W ostatnich 5 latach wniosła 400 pozwów przeciwko dużym i małym firmom branży tech. Prawnicy z kancelarii starali się dowieźć przed sądem, że Facebook złamał przepisy dotyczące prywatności biometrycznej mieszkańców stanu Illinois. Wg nich firma miała pozwalać swoim partnerom handlowym korzystać z danych biometrycznych, również takich jak skany twarzy i odcisków palców.

Prawnicy przygotowali stronę, dzięki której każdy z mieszkańców mógł sprawdzić, czy z jego danych korzystano, a następnie dołączyć do pozwu zbiorowego. Wnioskodawcy mieli spełnić dodatkowo kilka warunków: mieszkać w Illinois przez co najmniej pół roku i być użytkownikami Facebooka, dla których serwis utworzył i przechował szablon rozpoznawania twarzy po 7 czerwca 2011.

Wnioski do pozwu zbierano do 23 listopada. Wtedy okazało się, że każdy ze skarżących może uzyskać około 300 dolarów odszkodowania.

Kwota 300 dolarów nie brzmi imponująco, ale jeśli przemnożymy ją przez ponad półtora miliona osób, które ją otrzymają, wtedy otrzymujemy kwotę 650 milionów dolarów. Taka to właśnie kwota została wynegocjowana z Facebook Inc. jako pula rekompensaty za roszczenia mieszkańców.

Adwokaci już wczesną jesienią przewidywali, że ugoda z gigantem uruchomi lawinę kolejnych pozwów sądowych. W tym konkretnym wypadku było możliwe pozwanie spółki, ponieważ prawo stanu Illinois – ustawa o ochronie prywatności informacji biometrycznych – od 2008 roku przeciwdziała korzystaniu z tych danych w swobodny sposób.

W tej chwili w Illinois toczą się inne pozwy przeciwko gigantom technologicznym, m.in. Google, Snapchat i Shutterfly. Większość spraw jest wnoszona w imieniu pracowników, którym nakazano używać systemów skanowania odcisków palców do monitorowania czasu ich pracy.

A czy coś dzieje się w Polsce?

Fundacja Panoptykon ostro wzięła się za obronę prywatności. Niewielka fundacja postanowiła zebrać od internautów środki na przetłumaczenie pozwu przeciwko Facebookowi. Brzmi szaleńczo?

W sprawie SIN vs Facebook, nad którą pracuje Panoptykon, walczyć się będzie o ochronę praw osób, których wolność słowa została niesłusznie ograniczona poprzez arbitralną blokadę nałożoną przez platformy internetowe. O co dokładnie chodzi?

Jak pisze Panoptykon: “Platformy internetowe takie jak Facebook, YouTube czy Twitter w coraz większym stopniu kontrolują to, co możesz zobaczyć i powiedzieć w sieci. Algorytmy śledzą aktywność użytkowników, a filtry i moderatorzy reagują na naruszenia regulaminów. Robią to po to, żeby walczyć ze szkodliwym treściami – takimi jak hejt czy nawoływanie do przemocy. Zdarza się jednak, że usuwane są legalne i pożyteczne materiały”. Tym razem więc nie chodzi o nasze dane, a o naruszanie prawa do swobody wypowiedzi.

Organizacja przeciwstawia się cenzurze, z którą spotykają się osoby i podmioty publikujące reportaże wojenne, satyrę, zdjęcia historyczne a nawet sztukę. Przykład? Taki los spotyka np. osoby, które zamieszczą u siebie na profilu FB zdjęcia pewnego obrazu Gustave’a Courbeta lub nawet prehistorycznej figurki Wenus.

Przeciwko FB staje organizacja SIN. Społeczna Inicjatywa Narkopolityki (SIN) od lat zajmuje się promocją wiedzy o szkodliwym działaniu środków psychoaktywnych oraz pomaganiem osobom, które zażywają takie substancje. Cel wydaje się szlachetny, ale nie dla Facebooka. W 2018 platforma bez wyjaśnień usunęła strony i grupy SIN, jako niezgodne ze Standardami społeczności FB. Kilka miesięcy później podobny los spotkał konto SIN na Instagramie.

7 maja 2019 SIN, wspierana przez Panoptykon, złożyła pozew, w którym zażądała od Facebooka publicznych przeprosin oraz przywrócenia dostępu do usuniętych stron i kont.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.