Podatki nie są od tego, żeby je obniżać. Obywatele są od tego, żeby je płacić.

Pocket

Pięć lat temu wśród obietnic PiS było znaczące obniżanie podatków. W 2021 wkraczamy z podwyższonymi podatkami od deszczu, spółek i osób fizycznych. Chcecie wiedzieć, jak wygląda perspektywa podatkowa na najbliższy rok?

Miało być taniej, lepiej, więcej. Miało się lepiej żyć. Podczas kampanii wyborczej Prawo i Sprawiedliwość obiecywało, że również podatki będą korzystniejsze. Jednak ostatnie zmiany w ustawach podatkowych nie nastrajają wiarą w to, że Polska będzie krajem, gdzie obciążenia fiskalne będą przyjazne dla obywateli.

Obietnice PiSu

W 2015 PiS obiecywał wiele. W kwestiach podatków – miało być lepiej i sprawiedliwiej. Tygodnik Polityka opublikował wtedy zebrane obietnice nowej partii rządzącej z dopiskiem “Wydrukuj i zachowaj“. My przypominamy zapisy dotyczące podatków.

Obiecywano nam uproszczenie podatków i ograniczenie kosztów dla pracowników, pracodawców i administracji. Ponadto miał zostać zmniejszony CIT dla małych firm (do 1,2 mln euro obrotu rocznie) do poziomu 15 procent. Kwota wolna od podatku miała zostać podniesiona do 8 tysięcy złotych. Dalej – miało nastąpić obniżenie VAT z 23 do 22 procent. Ubranka dla dzieci miały być objęte stawką 0 procent VAT. Wielkie sieci handlowe miały szykować się na zapłatę podatku obrotowego. Banki miały zostać płatnikiem podatku od aktywów. Miał zostać zlikwidowany podatek od kopalin. Ponadto miała nastąpić poprawa ściągalności podatków, szczególnie CIT, VAT i akcyzy.

Realizacja obietnic – stan

Zacznijmy od sukcesów: faktycznie poprawiono ściągalność podatków. Mówi się o sukcesie administracji rządowej. Jednocześnie eksperci twierdzą, że powinno się poprawić przepisy tak, by były mniej restrykcyjne i łatwiejsze do stosowania dla przedsiębiorców.

Podatek bankowy – ten również udało się szybko wdrożyć, bo już w 2016 roku.

Od 1 lipca spadła stawka VAT na żywność dla niemowląt i małych dzieci, w tym na smoczki, foteliki i pieluszki, artykuły higieniczne – ale nie na ubranka. Tu stawka dalej wynosi 23 procent.

Właśnie – 23 procent – ponieważ VAT również nie został obniżony.

Co do kwoty wolnej od podatku: do 8 tysięcy złotych kwota zmniejszająca podatek to 1360 zł czyli w praktyce 8 tysięcy to faktycznie dochód wolny od podatku. Kwota ta została zmieniona w 2019 roku. Ale kwota ta miała dotyczyć minimum niezbędnego do egzystencji i obecnie znajduje się poniżej tego minimum. W 2021 planuje się pozostawienie kwoty wolnej od podatku na bieżacym poziomie.

Podatek obrotowy i sieci handlowe: został wdrożony. Podatek od kopalin – tylko niektórych – nie został zlikwidowany a od 2016 dotyczy również ropy i gazu ziemnego.

CIT – tu sprawa jest bardziej skomplikowana. Zasadniczo CIT pozostał na poziomie 19 procent. Wprowadzono jednak tzw “estoński CIT”. W przyszłym roku będzie obowiązywać estoński CIT, czyli tzw. ryczałt od dochodów spółek kapitałowych. Ten sposób opodatkowania ma promować inwestycje i minimalizuje formalności przy rozliczeniu podatków. Dla małych firm to stawka 9 procent.

Wprowadzono też parę nowych, niezapowiadanych podatków.

Więcej niż obietnice

Od 2021 wprowadzono też nowe przepisy, które sprawiają, że płacić podatki będą ci, którzy do tej pory się tego nie spodziewali – również zwyczajni obywatele RP, ciężko pracujący na swoje rodziny w Polsce.

Zlikwidowano w praktyce ulgę abolicyjną dla polskich emigrantów zarobkowych. Osoby pracujące w niektórych krajach będą musiały zapłacić w Polsce różnicę między podatkiem w ojczyźnie a zapłaconym zagranicą. Ustawodawca nie wziął pod uwagę kosztów życia za granicą. W praktyce oznacza to, że większość emigrantów zarobkowych będzie opodatkowywać się wyższą skalą podatkową w Polsce, nawet jeśli zagranicą są osobami o bardzo przeciętnych dochodach.

Opodatkowane CIT zostaną spółki jawne, które nie wskażą, kim są ich wspólnicy oraz kto pośrednio osiąga dochody ze spółki. Podatek zapłacą spółki komandytowe (nie tylko wspólnicy). Wprowadzono tez kilka szczególnych zmian w ustawie podatkowej, np. dotyczących amortyzacji środków trwałych, które w tej chwili w praktyce będą prawie zawsze traktowane jak nowe, a nie używane (nawet jeśli są używane).

Wprowadzono też podatki lub zwiększono wymiar istniejących, które płacą osoby fizyczne: podatek cukrowy, podatek od “małpek” (alkoholu w małych butelkach), podatek od deszczu (mający zmotywować właścicieli nieruchomości do retencjonowania deszczówki), podatek od psa oraz stawki abonamentu RTV (przy świadomości, że telewizja publiczna została dofinansowana z budżetu kwotą 2 miliardów złotych). Dodatkowo: podwyższono górne stawki podatku od nieruchomości. Podatek handlowy zapłacą też mali sprzedawcy detaliczni, nie tylko giganci. Podniesione zostaną znacząco opłaty za śmieci.

No i na koniec kolejna opłata od składek zgromadzonych w OFE. Otwarte Fundusze Emerytalne miały pozwalać na otrzymanie wyższej emerytury i stanowiły tzw. II filar reformy emerytalnej wprowadzonej w 1998 roku. Od dawna przestały pełnić swoją rolę, a dziś zapłacimy od zgromadzonych tam aktywów kolejną daninę czyli 15-procentową opłatę przekształceniową. W 2021 wszystkie składki zgromadzone w OFE zostaną przekazane na IKE – Indywidualne Konta Emerytalne. Zmiana dotyczy 15,8 milionów osób. Przy transferze OFE/IKE zostanie pobrana 15 procent opłaty przekształceniowa. Opłaty można uniknąć, pod warunkiem przekazania oszczędności do ZUS.

One thought on “Podatki nie są od tego, żeby je obniżać. Obywatele są od tego, żeby je płacić.

  • 1 grudnia 2020 o 08:40
    Permalink

    To jest niesamowite, że wszyscy których znam są przeciwko PIS, a nic się nie dzieje. Pomijam protesty kobiet, bo one raczej do niczego nie doprowadzą, tu chyba jest potrzebne wyjście na ulice wszystkich…

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.