Performerka z branży dla dorosłych pozwała swoją uczelnię o dyskryminację. Wygrała

Pocket

Nicole Gililland to performerka z branży porno. Dokładniej – ex-performerka. Gililland zerwała z branżą 12 lat temu i po wielu zawirowaniach życiowych trafiła do szkoły medycznej na studia pielęgniarskie. Wyrzucono ją, mówiąc, że pewni ludzie nie powinni trafiać do tego zawodu.

Uczenia Southwestern Oregon Community College była miejscem, do której trafiła ponad 30-letnia Nicole Gililland, była performerka branży dla dorosłych. Gililland jako dwudziestolatka występowała w filmach porno, pod pseudonimem Bree Barrett. Potem zerwała z zawodem i zaczęła pracę jako sanitariuszka i ratowniczka medyczna. W 2020 roku, mając 32 lata, studiowała w szkole pielęgniarskiej i właśnie tam spotkała się z dyskryminacją.

Performerka nie może być pielęgniarką

Nicole Gililland uczestniczyła w zajęciach na uczelni tak, jak robił to każdy student. Brała udział w wykładach i ćwiczeniach, oddawała prace na zaliczenie i podchodziła do egzaminów. Po pewnym czasie zorientowała się, że została rozpoznana jako była sex-workerka. Od tego momentu spotkała się z zachowaniami takimi jak lekceważenie jej odpowiedzi i prac pisemnych, negatywne nastawienie wykładowców, złe oceny mimo poprawnej pracy itp. Zachowania wykładowców wydawały się być wspierane przez nastawienie studentów. Zdanie egzaminów i uzyskanie dyplomu pielęgniarki okazało się niemożliwe.

Atmosfera na uczelni stała się tak nieznośna, że Gililland próbowała popełnić samobójstwo. Po próbie samobójczej odwiedziła – jak sama mówiła – setki prawników, by walczyć o swoje prawa. Wielokrotnie jej odmawiano, ale znalazła w końcu adwokata, który podjął się reprezentowania jej w sądzie.

Nicole Gililland pozwała więc swoją uczelnię o dyskryminację.

I kilkanaście dni temu tę sprawę wygrała.

Czy można sobie pozwolić na odrzucenie kandydatki do zawodu pielęgniarki?

Brak pielęgniarek jest problemem na całym świecie. Jak pisze serwis jsonline.com z USA – pielęgniarek brakuje wszędzie. Szpitale starają się za wszelką cenę przyciągnąć do siebie osoby pracujące w tym zawodzie. Według danych z początku pandemii COVID-19 amerykańskie wynagrodzenia dla pielęgniarek były bardzo atrakcyjne.

I tak na przykład w Marshfield Clinic doświadczona pielęgniarka na OIOMie otrzymywała premię w wysokości 5000 USD. W Milwaukee pielęgniarki mogły liczyć na premię 6000 USD. Szpitale Sisters Health System i Bellin Health w Green Bay oferowały premie w wysokości nawet do 10 tysięcy USD na OIOM-ie. W 2020 w Wisconsin w szpitalach ThedaCare system opieki zdrowotnej „krytycznie potrzebował” 120 dyplomowanych pielęgniarek i 75 dyplomowanych asystentów pielęgniarskich.

Od dawna też w branży nie chodziło o pieniądze, a o poczucie wypalenia i chaos. Pielęgniarki i pielęgniarze odchodzili z zawodu, mając dość obciążenia psychicznego i pracy ponad siły.

Braki kadrowe były nienowym problemem już w 2018 roku, czyli wtedy, gdy była sex-workerka Gililland próbowała się zabić z powodu prób niedopuszczenia jej do zawodu.

Zawód dla kobiet z klasą

Uczelnia została pozwana o dyskryminację. Była studentka domagała się odszkodowania w wysokości 1,7 miliona dolarów. Dowodziła w sądzie, że profesorowie uczelni dopuszczali się dyskryminacji ze względu na płeć, tworząc stereotyp dotyczący rodzaju kobiety odpowiedniej do zawodu pielęgniarki. Podkreślała, że uznano ją podczas studiów za kobietę nieodpowiednią do zawodu, ponieważ – w opinii wykładowców – nie była osobą z klasą.

Sąd odrzucił co prawda konkretnie ten zarzut, ale przyznał rację skarżącej, która dowiodła, że uczelnia faktycznie naruszyła umowę z pełnoprawną studentką, płacącą czesne. Sąd uznał, że w ten sposób uczelnia naruszyła swoją politykę niedyskryminacji, politykę dotyczącą rejestrów edukacyjnych i politykę dotyczącą bezprawnego nękania.

Nicole Gililland a.k.a. Bree Barrett wygrała sprawę o 1,7 miliona dolarów. Obecnie, na swoim profilu na Twitterze, przedstawia się jako była pracownica medyczna i przyszła prawniczka, walcząca o prawa sex-workerów.

W takiej sytuacji oregońska uczelnia pozwoliła sobie na lekceważenie i dyskryminowanie studentki w pełni zaangażowanej w naukę i przyszłą pracę.

2 komentarze do “Performerka z branży dla dorosłych pozwała swoją uczelnię o dyskryminację. Wygrała

  • 5 sierpnia 2022 o 19:07
    Permalink

    Aktorka porno, żadna performerka.

    Zaraz okaże się, że gwiazdy porno to artyści, jak będziecie tak dalej brnąć w wypaczanie pojęcia performance’u.

    Odpowiedz
    • 8 sierpnia 2022 o 11:21
      Permalink

      Performans (z ang. performance „przedstawienie”, „wykonanie”) – sytuacja artystyczna, której przedmiotem i podmiotem jest obecność artysty w określonym kontekście czasu, przestrzeni i własnych ograniczeń.
      Artysta występujący przed publicznością jest zarówno twórcą, jak i materią sztuki. Elementem performansu może być właściwie każdy przedmiot, pojęcie, obiekt lub temat wskazany czy zasugerowany przez artystę w trakcie wystąpienia, a nawet ciało artysty.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.