Pielęgniarki: ich brak w szpitalach nie tylko polskim problemem

Pocket

Szpitalom na gwałt potrzebne są pielęgniarki, zwłaszcza w pandemii COVID-19. Gdy w polskich szpitalach w ciągu najbliższych 4 lat może zabraknąć nawet 16 tysięcy pielęgniarek. A Winsconsin w USA tylko w tej chwili brakuje 200 pielęgniarek.

Naczelna Izba Pielęgniarek i Położnych sygnalizuje, że 50 tysięcy polskich pielęgniarek, wciąż pracujących w zawodzie, jest już w wieku emerytalnym. Tymczasem w USA w jednym tylko stanie alarmuje się, że pielęgniarki odchodzą ze szpitali w poszukiwaniu lepszych warunków pracy i płacy, a także uciekając przed wypaleniem zawodowym. Jakie pomysły na rozwiązanie kryzysu są w Polsce, a jakie w USA?

Wypalone polskie pielęgniarki

Jak czytamy w stanowisku NIPiP:

Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych i Ogólnopolski Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych zgłosiły do NIK również szereg wątpliwości związanych z wydatkowaniem środków publicznych w związku z przeciwdziałaniem pandemii Covid-19, chodzi m.in. o warunki ubezpieczenia personelu medycznego pracującego w szpitalach jednoimiennych zakaźnych, wykorzystywanie w podmiotach leczniczych środków ochrony indywidualnej, które nie mają atestów i zgodności, a także (!) polecanie pracownikom medycznym pracy w okresie, gdy obowiązywała ich kwarantanna.

Sprzeciw środowiska pielęgniarek i położnych budzą również elementy zaproponowanego przez rząd projektu ustanawiania minimalnego wynagrodzenia dla pracowników medycznych.

Źródło: NRPiP

Polskie pielęgniarki spotykają wiele problemów płacowych i związanych z warunkami pracy, ale głównym problemem systemu opieki zdrowotnej jest to, że po prostu ich brakuje. Pielęgniarek jest za mało. Zbyt mało się kształci w zawodzie, a te które zdobywają ten zawód, nie podejmują w nim pracy.

Pielęgniarki, tak jak i wielu innych pracowników polskiego systemu opieki zdrowotnej, zatrudniane są na kontraktach. To pozwala im zarobić, ale nie pozwala spodziewać się godnej emerytury. To nie motywuje do pracy w tym zawodzie. Nie motywuje też przepracowanie, wpływające na długość życia polskiej pielęgniarki. NIPiP informuje, że polska pielęgniarka ma średnio w momencie śmierci zaledwie 61,5 roku. Tymczasem średnio Polki żyją ponad 81 lat, a mężczyźni 74 lata.

Braki na całym świecie

Brak pielęgniarek jest problemem nie tylko polskim. Jak pisze serwis jsonline.com z USA – pielęgniarek brakuje wszędzie i szpitale starają się przyciągnąć do siebie osoby pracujące w tym zawodzie. W Marshfield Clinic doświadczona pielęgniarka intensywnej opieki medycznej otrzymuje premię w wysokości 5000 USD. W Milwaukee doświadczone pielęgniarki mogą liczyć na premię 6000 USD. Hospital Sisters Health System i Bellin Health w Green Bay oferują premie w wysokości do 10 tysięcy USD na OIOM-ie.

W Wisconsin w szpitalach ThedaCare system opieki zdrowotnej „krytycznie potrzebuje” 120 dyplomowanych pielęgniarek i 75 dyplomowanych asystentów pielęgniarskich. Braki kadrowe to nienowy w tym stanie problem, pogarszany dodatkowo w pandemii COVID-19. Pielęgniarki starzeją się i przechodzą na emeryturę szybko – zanim pojawią się nowe kadry.

W rejonie tym najbardziej brak fachowców do pracy na OIOM-ach i oddziałach chirurgii. Wynagradzanie jest nieodpowiednie, zależy od rodzaju placówki. Są też problemy dotyczące kształcenia, bo chętni do nauki zawodu są – ale nie wystarczy dla wszystkich miejsc.

Amerykańskie pielęgniarki walczą też z poczuciem wypalenia, narastającym wobec niewydolności systemu w pandemii. Chaos, z jakim się stykali pracownicy w tym zawodzie, sprawiał, że odchodzili nie tylko ze szpitali, ale i w ogóle z zawodu.

Zdjęcie travisdmchenry /Pixabay

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.