W poszukiwaniu matki drzew. Dowody na inteligencję lasu. Recenzja

Pocket

Maurycy Dudek recenzuje kolejną książkę, a my dedykujemy tę recenzję wszelkim białym kołnierzykom podejmującym zza biurek pochopne decyzje o wyrębie. “W poszukiwaniu matki drzew. Dowody na inteligencję lasu” – warto przeczytać, nawet jeśli nie wycinacie drzew.

Trwa masowa wycinka całych połaci polskich lasów. Rekultywacja tych terenów jest opóźniona i ma charakter przemysłowy. Książka Suzanne Simard „W poszukiwaniu matki drzew. Dowody na inteligencję lasu” w czasach, gdy drzewo stało się wyłącznie towarem, jest lekturą obowiązkową. Aż kusi by przesłać egzemplarz lub dwa do Lasów Państwowych i do Ministerstwa Środowiska.

W poszukiwaniu matki drzew

Drzewo to moja ulubiona roślina. Wolę ją nawet od kwiatów. Z bólem patrzę więc na postępującą komercjalizację lasów, monotonię nasadzeń gospodarczych i pobojowiska jakie zostają po dużych wyrębach.

Wydaje się, ze drzewo to również ulubiona roślina Suzanne Simard. Autorka opisuje próbę przebicia muru z utrwalonych poglądów na gospodarkę leśną. Na mur szarżuje, o zgrozo, młoda kobieta. Oczywiście, żaden przyzwoity leśnik nie weźmie tego poważnie.

Wiadomo: kobiety w lesie się gubią i są bezradne wobec niedźwiedzi, a poza tym kobiety nie chodzą na piwo i nie oglądają meczów. No a ta konkretna, nie wiadomo czemu, nie chce objąć wyrębem drzew spoza granicy planu wycinki. W sumie-kobiety w leśnictwie nadają się tylko do prac sezonowych. Pracę na stałe dostają leśnicy płci męskiej.

Brzmi znajomo? A przecież dzieje się w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku. Ale nie o dyskryminację kobiet chodzi w „Matce drzew”. W tej książce chodzi przede wszystkim o dyskryminację odkryć naukowych.

„W poszukiwaniu matki drzew. Dowody na inteligencję lasu” Suzanne Simard to jednak przede wszystkim książka o prawdziwej miłości.

Miłość

Miłości do rodziny, przyjaciół, przyrody a przede wszystkim do lasu. Jej głównym, lecz nie jedynym bohaterem są drzewa a raczej związki jakie tworzą między sobą i innymi organizmami. Książka, krok po kroku, poprowadzi nas przez świat subiektywnych obserwacji i obiektywnych odkryć autorki. Celem jest zrozumienie niezmiernej złożoności struktur leśnego ekosystemu oraz mechanizmów gospodarczych współczesnego leśnictwa i jego arogancji wobec praw przyrody.

Simard snuje swoją opowieść w sposób nadspodziewanie zabawny i atrakcyjny w odbiorze. Historia badań prowadzonych przez Suzanne Simard opowiedziana jest z taką swadą, że czyta się lepiej, niż niejeden kryminał. Jednocześnie książka składa się ze splotu detali, które nadają jej intymny klimat.

Dzięki lekturze nasz intuicyjny szacunek do lasu i do drzew jako takich znajdzie naukowe argumenty. Książka to nie tylko wiedza ale również codzienne emocje i małe olśnienia autorki. Z uwagi na bardzo osobistą narrację czytelnik dzieli te emocje razem z autorką i razem z nią odkrywa finezję złożonych mechanizmów przyrody.

Książka potwierdza obecne we wszystkich kulturach intuicyjnego postrzegania lasu jako odrębnej, żyjącej obecności i mimowolnie jest krytyką arogancji z jaką bywają współcześnie traktowane drzewa.

Autorka

Doktor Suzanne Simard wykłada ekologię na wydziale leśnictwa Uniwersytetu Kolumbii Brytyjskiej w Vancouver. Nie zawsze jednak była ekologiem. Jej życie natomiast od zawsze związane było z wyrębem i leśnictwem a eksploatację lasu przez człowieka uznawała i uznaje nadal za rzecz naturalną.

Jednak postulatem Simard stała się eksploatacja nierujnująca ekosystemu oraz taka odbudowa eksploatowanych obszarów, która ma realne szanse powodzenia a nie służy jedynie planowej realizacji krótkoterminowych celów gospodarczych.

Autorka jednoznacznie rozprawia się z rabunkową gospodarką leśną i z zestandaryzowanymi sposobami prowadzenia zalesiania. W zamian odkrywa przed nami złożoność relacji między roślinami i grzybami, oraz wyrafinowaną spójność leśnego ekosystemu skomunikowanego za pośrednictwem korzeni dzięki mikoryzie.

Ciekawe jest śledzenie jak wrażliwość i zmysł obserwacji prowadzą wychowaną na wyrębach leśnych autorkę do refleksji, a potem wewnętrznego przymusu badań naukowych. A w konsekwencji, do poczynienia odkryć, które stanowią podstawę do postulowania zmian w funkcjonowaniu współczesnej gospodarki leśnej. Do działania pcha Simard dualizm poznawczy, który przytłacza ją w obcowaniu z leśnictwie obliczonym wyłącznie na zysk.

Pretekstem do przedstawienia tych przemyśleń jest zgrabnie opisana historia rodziny i samej autorki. Bo drugim bohaterem książki jest sama Simard.

Idealizm

„W poszukiwaniu matki drzew. Dowody na inteligencję lasu” stanowi subiektywny, wręcz intymny opis rozwoju emocjonalnego, naukowego i życiowego autorki. Przy okazji jest to znakomicie napisana saga rodu kanadyjskich drwali. Książkę wzbogacają zdjęcia rodzinne autorki, najstarsze z 1998 roku oraz fotografie dokumentujące jej pracę i rozwój zawodowy. A także zdjęcia jej najlepszych przyjaciół, w tym drzew i grzybni.

Książka jest też zapisem codzienności nieśmiałej i trochę idealistycznej kobiety walczącej o swoje miejsce w typowo męskim zwodzie. I to kobiety już na progu kariery zawodowej głoszącej poglądy sprzeczne z głównym nurtem przyjętych w leśnictwie kanadyjskim założeń. Poza tym jest to pełna radości życia, błota, niedźwiedzi, maślaków, ujeżdżanych byków i złośliwych ranczerów opowieść o dorastaniu. Dorastaniu do szacunku dla pradawnych mądrości rdzennych mieszkańców Kanady oraz dorastaniu autorki jako kobiety i jako naukowca.

Czytelnika rozbawią przygody kończące się najczęściej w błocie, rozczulą opisy lasu i jego mieszkańców i widoczne na zdjęciach, czarne od leśniej ziemi ręce autorki. Takie spontaniczne zdjęcia najpełniej świadczą o miłości Simard do tego, czym się zajmuje. A czy my jesteśmy gotowi ubrudzić się odrobinę, żeby lepiej zrozumieć drzewa?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.