Facebook i Instagram mogłyby być bezpieczniejsze, ale tego nie chcą

Pocket

Facebook i Instagram mogłyby być bardziej bezpieczne, ale nie wprowadzą niezbędnych zmian ze względu na zyski – tak zeznaje była pracownica Facebooka przez Kongresem USA. Firma wie, że wspiera treści niebezpieczne dla młodych i fejk-njusy. Nic z tym nie robi.

We wtorek Frances Haugen, była pracownica Facebooka, zeznawała przed Kongresem USA nie tyle w sprawie problemów, do których mogą przyczyniać się Facebook i Instagram, co w sprawie braku chęci firmy, by temu przeciwdziałać.

Haugen była menedżerką produktu w zespole ds. dezinformacji w Facebooku. Odeszła z pracy zabierając dokumenty, które teraz są dowodem polityki właściciela platform społecznościowych. Polityki nastawionej na zysk za wszelką cenę.

Facebook i Instagram generują zyski

Platformy społecznościowe to instrumenty, które mają przynosić zysk – to nic dziwnego, ponieważ nie są to podmioty non-profit. Problemem, jak twierdzi Haugen, jednak jest to, że dążą do zysków każdą możliwą metodą. Była pracownica oskarża giganta o to, że ten nie walczy z niebezpieczeństwem w postaci fałszywych informacji czy zagrożenia dla zdrowia i życia użytkowników, ponieważ zyski są ważniejsze.

Frances Haugen od wielu miesięcy dowodzi, że jej były pracodawca znacząco przyczynia się do zwiększenia polaryzacji w internecie. Spółka wprowadza na bieżąco zmiany w algorytmach treści, ale nie podejmuje kroków by przeciwstawiać się treściom szkodliwym. Nie zrobiła niczego, by wesprzeć szczepienia antycovidowe. Zarząd firmy jest świadom, że Instagram szkodzi zdrowiu psychicznemu nastoletnich dziewcząt – również i temu nie przeciwdziała.

Mark Zuckerberg zaprzecza takim oskarżeniom. Twierdzi, że reklamodawcy stale komunikują firmie, że nie życzą sobie, by ich reklamy były umieszczane obok negatywnych lub szkodliwych. Przeciwdziałanie fejkom i mowie nienawiści jest – jak mówi – korzystne dla mediów społecznościowych. Również rzecznik FB stwierdził, że firma przedkłada ochronę społeczności nad zyski. Obaj zaprzeczają, jakoby mieli badania wskazujące na niszczycielski wpływ Instagrama na psychikę nastoletnich użytkowniczek. Wskazują, że tak jak ważna jest ochrona dzieci przed szkodliwymi treściami, tak i istotne jest zabezpieczenia ich prywatności, również przed rodzicami.

Tymczasem senatorowie po zeznaniach Haugen doszli do wniosku, że dobro dzieci nie jest dla FB najważniejsze. Facebook ma – jak stwierdzono – przymykać oko na to, że wśród użytkowników są dzieci poniżej 13 r.ż.

Zdjęcie Gerd Altmann /Pixabay

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.