Morderca zabijał 20 lat temu, zginął 16 lat temu, a prawda wyszła na jaw teraz

Pocket

Badania DNA pozwoliły poznać tożsamość przestępcy sprzed ponad dwóch dekad. To nie byłaby niezwykła wiadomość, gdyby nie fakt, że morderca sam zginął 16 lat temu.

Badania DNA pozwalają znaleźć sprawców zbrodni nawet po bardzo wielu latach. W sprawie morderstwa trzech mieszkanek Florydy sprawca pozostawał niewykryty od ponad 20 lat. Przy jego ofiarach znaleziono tylko jeden odcisk palca i kilka próbek DNA. W amerykańskich bazach danych nie figurował. Po 2001 roku śledztwo zwolniło – ale nie zatrzymało się.

Morderca zostawił ślad

22 czerwca 2020 w Miami w USA odkryto w walizce przy drodze zwłoki młodej kobiety. Pobito ją na śmierć. Następną znaleziono w pobliżu 8 sierpnia – również śmiertelnie pobitą i zapakowaną do worka marynarskiego na poboczu drogi. Kolejne zwłoki odkryto po roku, w sierpniu 2001. Ta kobieta została zadźgana a następnie wrzucona do oceanu. Ofiary łączyło to, że zajmowały się prostytucją i były uzależnione od narkotyków.

Przy zwłokach znaleziono jeden odcisk palca i kilka próbek DNA. Próbowano je dopasować, ale sprawcy najwyraźniej nie było w amerykańskich bazach danych. Jednak dzięki mozolnej pracy śledczych wyłoniono podejrzanego, Brazylijczyka Roberto Fernandesa. Fernandes pracował dla lokalnej firmy turystycznej, czasami podejmował pracę jako steward. Po ostatnim morderstwie nie czekał na śledczych i uciekł do swojego kraju. Policja brazylijska współpracowała w amerykańskim śledztwie, ale z powodu braku procedury ekstradycyjnej, ściągnięcie mężczyzny do Miami nie było możliwe.

Sprawa utknęła z biurokratycznych przepychankach. Amerykanie byli pewni, że Fernandes jest prawdopodobnym sprawcą i zakładali, że jest seryjnym mordercą z większą ilość ofiar na koncie.

Mężczyzna miał problemy również w Brazylii. W 2005 roku został oskarżony o zabicie swojej żony, ale w procesie uwolniono go z zarzutu morderstwa – miał zabić żonę rzekomo w samoobronie. Rodzina kobiety nie zgadzała się z wyrokiem i poprzysięgła zemstę, więc Fernandes uciekł do Paragwaju. Miał pecha – zginął w katastrofie lotniczej. Ciało sprowadzono do Brazylii. Jednak zarówno rodzina zamordowanej Brazylijki jak i śledczy z USA podejrzewali, że Fernandes mógł sfingować swoją śmierć.

Od tamtej pory policja z USA starała się uzyskać zgodę na ekshumację i badania DNA szczątków mężczyzny. Sukces osiągnięto dopiero teraz.

Zdjęcie Gentle07 /Pixabay

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.