Jak nasz redaktor swoją matkę rejestrował na szczepienia

Pocket

Rządowy pomysł, by staruszkowie 80+ rejestrowali się na szczepienia jako pierwsi po służbie zdrowia, wyglądał świetnie. Bierze taki staruszek numer do przychodni rejonowej, rejestruje się, szczepi i jest bezpieczny. Ale nie – staruszek musi cyfrowo. Powodzenia.

Tak się składa, że mam matkę. Nie gratulujcie, nie współczujcie – wielu z nas takowe ma. Z matek się rodzimy, matkami na stare lata się opiekujemy. Życie. Moja nie radzi sobie za dobrze z urządzeniami elektronicznymi, emeryturę uparcie odbiera na poczcie, a zarejestrować się może, owszem – we własnej przychodni. Inne rzeczy ją przerastają, może dlatego, że ma ponad 80 lat i nigdy kończyła kursów IT. Postanowiłem ją wyręczyć.

Minęły już prawie 2 dobry od tego postanowienia, więc już jestem spokojny i miałem czas na napisanie tego tekstu. Wdech-wydech, czytajcie.

Ruszają szczepienia 80+

W mediach od dawna trwa akcja informacyjna o sposobie rejestracji na szczepienia antycovidowe. Byłem spokojny, że mi się uda: można dzwonić na infolinię, do punktu szczepień albo zgłaszać się elektronicznie.

Przed dniem 15 stycznia na infolinii 989 telefony rzeczywiście odbierano płynnie. I płynnie informowano o możliwości rejestracji pacjentów z grupy 1 po dniu 15 stycznia. Najlepiej przez POZ-ty. Możliwość e-rejestracji była zablokowana.

W dniu 15 stycznia 2021 roku otwarto wreszcie rejestrację na szczepienia przeciwko covid-19 pacjentów spoza służb medycznych.

Zgodnie z informacjami podawanymi w czwartek przez pełnomocnika rządu Michała Dworczyka do godziny 10 do zaszczepienia przeciw COVID-19 zarejestrowało się 127 796 tys. powyżej 80 roku życia.

Czyli i ja zarejestrowałem moją matkę bez problemu!

Uch, nie.

Ciemność widzę

Rządowa strona „szczepimy się” otwierała mi się bez problemu. Kłopot zaczynał się później. Po wejściu na stronę trzeba wybrać grupę wiekową, do której należy pacjent. Wskazałem zgodnie z prawdą 80+ i kliknąłem na „zarejestruj się na szczepienia”. Potem miałem odpowiedzieć „na kilka prostych pytań”, które okazały się ponownym pytaniem o wiek.

Spośród dostępnych opcji wybrałem rejestrację na szczepienie za pomocą formularza elektronicznego. Okazało się, że konieczne jest założenie tymczasowego profilu zaufanego ważnego 3 miesiące. Założyłem więc pacjentowi (matce, lat 80, nieskomputeryzowanej, niezinformatyzowanej, potrafiącej w telefonie odebrać i zainicjować połączenie) profil.

Następnie wybrałem wolny termin. Ten przypadał już w styczniu i to na przyszły tydzień. Po wypełnieniu formularza danych osobowych okazało się, że wybrany termin to tylko termin rozmowy z urzędnikiem w aplikacji Microsoft Teams. Dopiero po tej rozmowie pacjent miał szansę uzyska profil zaufany. Rejestracja utknęła. Nadmieniam też, że moja matka nie obsłuży Teamsa.

Pora była na inną opcję.

Numer 989-całodobowy i bezpłatny!

Cofnąłem się więc na początek i wybrałem kontakt przez infolinię 989. Okazało się, że w tym wypadku wymóg weryfikacji zgłoszenia jest odformalizowany i ogranicza się do podania danych personalnych i numeru PESEL pacjenta. Zapewniono też, że w braku połączenia konsultant oddzwoni.

Linia jest całodobowa i bezpłatna. Tyle tylko, że tak oblężona, że nim przerwało moje połączenie byłem na 30 pozycji wśród osób oczekujących. Potem zrywało już każde połączenie bezpośrednio po komunikacie, że wszyscy konsultanci są zajęci. Po pięciu próbach poddałem się. Nikt jeszcze do mnie po tym nie oddzwonił.

“Inni się jakoś zarejestrowali!”

Została mi (mojej matce…?) ostatnia deska ratunku – rejestracja przez punkty szczepień. Przy wyborze tej opcji, na ekranie pojawiła się krajowa mapa punktów szczepień. Po wybraniu województwa, miasta i gminy do wyboru miałem 34 punkty szczepień na terenie Szczecina. W wybranej przeze mnie placówce na ulicy Kolonistów najpierw nikt nie podnosił słuchawki. Potem uprzejma recepcjonistka poinformowała, że ona nie ma możliwości rejestracji na szczepienia, ale „nasi pacjenci już dzwonili się pochwalić, że zarejestrować się na infolinii”. Dodała też tonem krytycznym “no, inni się jakoś zarejestrowali”.

Poczułem się nieudolny. I było mi wstyd.

Nie tracę nadziei

Postanowiłem spróbować jeszcze raz z profilem zaufanym. Strona przekierowała mnie do…banku. Mój pacjent 80+ nie miał konta z dostępem elektronicznym, więc wybrałem swój bank – bo, jak wiecie pewnie, większość banków pozwala na stworzenie takiego profilu zaufanego. Wysłany wniosek nie wygenerował żadnego skutku oprócz potwierdzenia wydania e-tożsamości.

Utknąłem w martwym punkcie.

Cud

I wtedy nasz pacjent 80+ (czyli moja matka OSOBIŚCIE) dostał SMS-a z portalu e-Zdrowie ze wskazaniem terminu i miejsca szczepienia – przychodnia na Janickiego, termin marcowy. Jako niedowiarek zadzwoniłem do szczecińskiego punktu szczepień na ulicy Janickiego. Bardzo spokojny pan cierpliwie zweryfikował podstawowe dane i potwierdził wystawienie skierowania. Zapewnił też, że jeżeli kolejni chętni z grup wiekowych będą dzwonić do tego punktu w przypadających na nich terminach rejestracji, punkt szczepień doprowadzi do wystawienia im skierowań.

Informuję, że jako kompetentny redaktor jestem niekompetentnym synem swojej matki, niekompetentnie mierzę się z systemami teleinformatycznymi i do teraz nie wiem, kto i jak zarejestrował mojego pacjenta testowego na szczepienia. Pacjent (matka) domniemuje, że to pani Basia z POZ-etu. Na wiosnę załatwiła mu (matce) przecież szczepionkę na grypę!

Polska to kraina cudów. Więc może i akcja szczepień się powiedzie. Cudem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.