Co robi Unia, by ochronić kredytobiorców przed skutkami recesji wywołanej koronawirusem?

Pocket

Przed epidemią poziom kredytów zagrożonych w całej UE spadał. Pandemia odwróciła tę tendencję. Teraz więc grozi nam nie tylko pogłębiający się kryzys zdrowotny, ale i recesja. Czy są podejmowane jakieś działania, by powstrzymać katastrofę?

Pandemia zagroziła stabilizacji finansowej dłużników. Europejczycy martwią się przyszłością gospodarki. Komisja Europejska przedstawiła 16 grudnia 2020 roku strategię na rzecz zapobiegania narastaniu w przyszłości kredytów zagrożonych w Unii Europejskiej w wyniku kryzysu związanego z koronawirusem. Celem strategii jest zapewnienie gospodarstwom domowym i przedsiębiorstwom w UE stałego dostępu do potrzebnych im środków finansowych przez cały czas trwania kryzysu.

Coraz więcej zagrożonych kredytów

Przed epidemią koranawirusa poziom kredytów zagrożonych w całej UE spadał. Epidemia koronawirusa odwróciła tę tendencję.

Komisja za kredyty zagrożone uznaje kredyty bankowe, w spłacie których doszło do opóźnienia o 3 miesiące albo takie, co do których wiadomo, że kredytobiorca a trudności finansowe. W IV kwartale 2019 roku wskaźnik kredytów zagrożonych w UE wyniósł tylko 2,6%. Na koniec II kwartału 2020 wskaźnik NPL dla wszystkich banków w UE wyniósł 2,8%.

Obecnie negatywna tendencja została według statystyk opanowana. Ale to tylko pozory. Z zestawienia kredytów zagrożonych w UE w proporcji do wszystkich kredytów i pożyczek (NPL) ta spadkowa tendencja wynika jedynie z restrukturyzacji banków oraz ogłaszanych upadłości. Obiektywnie wskaźnik kredytów zagrożonych obejmujący wszystkie banki w UE ponownie wzrósł. Te procesy negatywnie przekładają się na poziom wzrostu gospodarczego a nawet stabilność finansową poszczególnych państw.

Unia Europejska przerabiała ten scenariusz w roku 2008. Wtedy Polska wyszła z kryzysu obronną ręką. Na koniec III kwartału 2008 problem z obsługą miało 3,78 proc. kredytów w złotych, co dotyczyło przeważnie kredytów hipotecznych. Na tle państw Unijnych był to bardzo dobry wskaźnik: były kraje gdzie NPL sięgał 46%.

Przewidując możliwość kolejnych kryzysów Unia Europejska stworzyła programy walki z kryzysem w bankowości. W lipcu 2017 roku wdrożono „Plan działania na rzecz rozwiązywania problemów z niespłacanymi kredytami w Europie”.

Zaproponowana 16 grudnia przez Komisję Europejską strategia jest następstwem właśnie tego programu. Wynika więc z postanowień Rady do Spraw Gospodarczych i Finansowych (ECOFIN). Rada do Spraw Gospodarczych i Finansowych odpowiada w UE za 3 dziedziny: politykę gospodarczą. W roku 2017 chciała buforować rozchwianie gospodarek w wyniku narastania niespłacanych wierzytelności bankowych oraz uregulować kwestie podatkowe i usługi finansowych.

Ta idea legła u podstaw komunikatu Komisji Europejskiej z października 2017 roku w sprawie dokończenia budowy unii bankowej czy pakietu środków mających na celu rozwiązanie problemu wysokiego odsetka kredytów zagrożonych (z marca 2018).

Proponowane rozwiązania miały za zadanie ochronę kredytów zagrożonych, głównie z punktu widzenia stabilności poziomu aktywów banków. Rozwiązaniem miały być stworzenie przez banki rezerwy minimalnych poziomów pokrycia strat w odniesieniu do nowo udzielonych kredytów, wprowadzenie wspólnych dyrektyw co do podmiotów kredytujących i kredytowanych oraz egzekucji roszczeń. Nadto, stworzenie podmiotów koordynujących obrót aktywami.

Jednak z powodu pandemii kryzys nadszedł nieoczekiwanie, a plan działania ECOFIN 2017 nie jest w pełni wdrożony.

Podjęto więc kroki doraźne. Skutki kryzysu związanego z koronawirusem miał wprost niwelować pakiet bankowy Komisji Europejskiej z kwietnia 2020 r. i pakiet na rzecz odbudowy rynków kapitałowych z lipca 2020 roku. Chodziło o wprowadzenie przepisów o sektorze bankowym wzmacniających banki.

Obecnie przedstawiona Parlamentowi Europejskiemu strategia „Instrument na rzecz Odbudowy i Zwiększania Odporności”, w założeniu ma wesprzeć usprawnianie prawa w zakresie niewypłacalności (egzekucji i upadłości), sądownictwa i administracji z uwagi na powiązanie tych przepisów z restrukturyzacją długów bankowych.

Czy to zapobiegnie narastaniu ilości kredytów zagrożonych?

Ogólnie prognozy wpływu koronawirusa na gospodarkę UE przewidują dalszy wzrost ilości kredytów zagrożonych.

UE upatruje narzędzi w stabilizowaniu gospodarki w mechanizmach kredytowania rynku przez banki. Jednocześnie, z uwagi na kryzys covidowy, Unia słusznie niepokoi się jakością aktywów banków. Ta jakość przekłada się bowiem na zdolność banków do udzielania kredytów. A to będzie mieć wpływ na gospodarki krajów UE.

KE postanowiła zapewnić państwom członkowskim i sektorowi finansowemu narzędzia do zminimalizowania ilości kredytów zagrożonych. Są to: rozwój wtórnych rynków aktywów zagrożonych, reforma unijnych przepisów dotyczących niewypłacalności przedsiębiorstw i odzyskiwania długów, tworzenie spółek zarządzających aktywami i finansowa prewencja.

Wskaźniki makroekonomiczne istotne dla NPL są lepsze niż w 2008 a UE jest lepiej przygotowana do stawienia czoła kryzysowi.

Mimo to w związku z pandemią koronawirusa gospodarstwa domowe i małe oraz średnie przedsiębiorstwa w UE mają widoczne w statystykach za rok 2020 problemy finansowe. W praktyce oznacza to, że ich kredyty znalazły się w grupie ryzyka. W konsekwencji ograniczy to lub wręcz uniemożliwi bankom dalsze udzielanie kredytów gospodarstwom domowym i przedsiębiorstwom. To zaś spowolni tempo ożywienia gospodarki.

W lipcu 2020 r. Komisja przyjęła „najlepsze praktyki” uzgodnione przez sektor finansowy oraz organizacje konsumenckie i biznesowe. Określały one w jaki sposób różni uczestnicy rynku mogą wspierać obywateli i przedsiębiorstwa w czasie kryzysu. To wypełnienie norm konsumenckich z roku 2008. Tempo i deklaratywność wprowadzania tych zmian niepokoi. Większości pracy ta ma charakter postulatywny lub pozostaje na etapie projektów.

Komisja dostrzega problemy, lecz rozwiązuje je wolno. Nie wdrożyła w pełni planu z roku 2017.(Wnosi też do niego elementy uzupełniające). Proponuje pracę nad przejrzystością rynku, wprowadzenie centralnego centrum danych na szczeblu UE i bazę- centrum złych aktywów. Nalega na wprowadzenie formularzy-wzorów danych dostarczonych przez Europejski Urząd Nadzoru Bankowego (EUNB), co miałyby poprawić porównywalność i jakość danych. Są to działania, które na problemy finansowe stron umów kredytowych przełożą się z wieloletnim opóźnieniem.

A jak wygląda sytuacja polskiego kredytobiorcy?

Lepsze NPL niż Polska mają 24 z 27 krajów UE. Europejska średnia kredytów zagrożonych wynosi 2,8%. W zestawieniu ilości kredytów zagrożonych za pierwsze miesiące roku 2020 Polska wypada lepiej tylko od takich państw jak Grecja czy Cypr.

Polska w sektorze prywatnym ma ich 6,7 % (Grecja łącznie 30,9, a Cypr 14,5%). Nie chcemy jednak być porównywani do krajów z oczywistymi problemami finansowymi. Natomiast nie wytrzymujemy zestawienia z liderami takimi jak Luxemburg to 0,2 %. Niemcy 1,4%, Finlandia 1, 5% czy Szwecja 1%. Nawet Węgry mają niższe NPL i dystansują nas o prawie 3 punkty z wynikiem 4%.

Na koniec 2019 r. wartość bilansowa (brutto) kredytów i zaliczek udzielonych podmiotom sektora niefinansowego osiągnęła w Polsce wartość 1 136,8 mld zł. Na przestrzeni ostatnich dwóch lat udział należności od małych i średnich przedsiębiorstw w portfelu należności od przedsiębiorstw ogółem systematycznie malał i na koniec 2019 r. wyniósł 51,8% (53,8% na koniec 2018). Oznacza to po prostu obniżanie się poziomu stabilności tych firm.

Natomiast ilość zobowiązań małych i średnich firm to na koniec roku 2019 to 383,9 10,8 miliardów złotych a gospodarstw domowych 707,9 miliarda złotych (66%).

O 31,5% mniej Polaków dostało kredyt gotówkowy w pierwszym półroczu tego roku niż w tym samym okresie 2019. Od 16 marca 2020 roku znacznie obniżyła się akceptacja wniosków kredytowych, szczególnie dla osób, które mają niską ocenę wiarygodności kredytowej(źródło: BIK).

Długi gospodarstw domowych wzrosły zaś o 1,2 miliarda złotych z powodu zaległych rat tylko w kwietniu i maju 2020. To kwota dwukrotnie wyższa niż przed rokiem( dane z Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor oraz Biura Informacji Kredytowej opracował InfoDług).

O 4 procent zwiększyły się zaległości przedsiębiorstw w drugim i trzecim kwartale 2020 roku w stosunku do roku ubiegłego. Wzrost wyniósł 1,22 mld zł do kwoty 34,38 mld zł (dane na podstawie Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor). Okazuje się jednak, że w zestawieniu z rokiem 2019 różnica nie jest duża. Co wskazuje na gorszą sytuacje gospodarstw domowych niż firm.

Spadł natomiast PKB. Według GUS produkt krajowy brutto (PKB) w II kwartale 2020 r. zmniejszył się realnie o 8,2% w stosunku do roku ubiegłego. To zła prognoza długoterminowa dla zagrożonych kredytów bo świadczy o ubożeniu społeczeństwa.

W sierpniu 2020 zadłużenie jednoosobowych działalności gospodarczych wzrosło jednak o 940 mln zł i sięgało ponad 6 mld zł. W lutym (czyli przed pandemią) zadłużenie wynosiło ok. 5 mld zł (info za: Krajowym Rejestrem Długów).

O 3% według CBOS wzrosła liczba osób posiadających zarówno długi jak i oszczędności. Natomiast 17% społeczeństwa jest zadłużonych bez jakichkolwiek oszczędności(ta grupa zresztą w porównaniu z rokiem ubiegłym zmniejszyła się-właśnie o 3%). W tych 17 % co czwarty badany ma dochód miesięczny poniżej 1500 zł.

Tylko nieliczni z nich zadeklarowali problemy ze spłatą zadłużeń.

Jako złą swoją sytuację określali mali i średni przedsiębiorcy (49% w maju 2020). Prawie 1/4 właścicieli firm z sektora MŚP oceniało natomiast, że jest dobra lub bardzo dobra.

Oznacza to dalsze zadłużanie wymuszone sytuacja ekonomiczną i przewlekanie nieuchronnego procesu likwidacji firmy. Szczególnie w wypadku firm jednoosobowych przełoży się to w krótkim czasie na spadek poziomu życia gospodarstw domowych i w konsekwencji zwiększenie liczby zagrożonych kredytów.

Tak więc długofalowe skutki pandemii w sferze wypłacalności gospodarstw domowych i małych i średnich przedsiębiorstw są już widoczne a prawdziwe tąpnięcie może dopiero nadejść. Zdaniem analityków rynku z Euler Hermes, załamanie to nastąpi na przełomie roku.

Czy uratuje nas Fundusz Odbudowy?

Według danych Komisji Europejskiej z Funduszu Odbudowy Polsce przypadnie 23,1 mld euro dotacji. Z tego 18,9 mld euro do końca 2022 r.

Pozostała kwota, warunkowo, do końca roku 2023. Dodatkowo do Polski może trafić też kwota 34,2 mld EU. Ale tylko w formie pożyczki.

Formuła przyznanej pomocy wyklucza rozdawnictwo socjalne. W tej sytuacji nie wszyscy Polacy będą w perspektywie krótkoterminowej beneficjentami Funduszu Odbudowy. Niewątpliwie jednak, z uwagi na ścisłe reżimy jakim podlega jego rozdysponowanie, trafi on na rynek i pobudzi gospodarkę.

Realizacja pozostałych regulacji unijnych jest tak odroczona w czasie, że chyba pozostanie bez realnego wpływu na bieżący poziom wypłacalności Polaków a przez to na kondycję banków i finalnie, rynku. Czy indywidualnym kredytobiorcom i małym przedsiębiorstwom wystarczy sił by, jak dotąd realizować zobowiązania do czasu ponownej prosperity? Pozostaje tylko mieć nadzieję, ze epidemia wygaśnie. Wiec – może – pomóżmy naszym kredytom i szczepmy się?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.