Pratchett w serialu. Mocne trzy lub słabe cztery

Pocket

Może to nienajlepszy pomysł, ale jest mój i tak zrobimy – mówi rektor magicznego uniwersytetu w jednej z książek Terrego Pratchetta o Świecie Dysku. Autorzy serialu „Straż”, który obejrzeć można na HBO, postąpili dokładnie tak samo. Czy Pratchett w grobie się przewraca?

Kiedy autor recenzji był studentem, uznawał czytanie Terrego Pratchetta za niegodne intelektualisty. Kiedy skonfrontował się z dojrzałością i rozszerzył granice życiowych doświadczeń, docenił ukryte w książkach Pratchetta socjologiczne i psychologiczne obserwacje a lektura kolejnych książek o Świecie Dysku była relaksem, ale i smutnym potwierdzenie, że pewne rzeczy są uniwersalne i niezmienne pod wszystkimi długościami geograficznymi. Humor Pratchetta jest bowiem kostiumem przydatnym dla pokazania gorzkich obserwacji socjologicznych, krytyki środowisk politycznych, absurdów życia akademickiego czy stereotypów przypisanych do społecznych ról płci.

Terry Pratchett w wersji video

BBC Studio i Narrativa nakręciły dla HBO ośmioodcinkowy serial „Straż” oparty o motywy książki Terrego Pratchetta „Straż! Straż!”, która zainaugurowała serię powieści o bohaterskim (służbowo i prywatnie) kapitanie Samie Vimesie.

Dotychczasowe, telewizyjne, ekranizacje Pratchetta „Kolory Magii” i „Piekło Pocztowe” powstały lata temu. Wyraźnie widoczną ambicją ich twórców była wierność oryginałowi i zachowanie szczególnego poczucia humoru będącego znakiem rozpoznawczym książek Pratchetta.

Autorzy „Straży” postawili wyłącznie na humor. Ekranizacja zubaża książkę Pratchettcie i nadaje jej wymiar niewymagającej rozrywki. Przyznaję, realizacja jest bardzo zgrabnie zrobiona, montaż nowoczesny a film ma tempo i barwność teledysku.

Scenariusz napisał Simon Allen (rocznik 75, więc zdaniem autora recenzji rocznik 75 powinien już czuć smak życiowego zgorzknienia i wydobyć z książki coś więcej niż slapstickowe gagi), a serial wyreżyserował Craig Viveiros oraz Brian Kelly i Emma Sullivan.

Twórcy serialu do oryginału odnieśli się z nonszalancją eliminując szereg postaci z głównego nurtu opowieści (a gdzie jest Fred Colon i Nobby Noobs?) i przekształcili w bardzo dowolny sposób fabułę oryginału a także znaczenie dla akcji i charaktery większości występujących w książce postaci. Czy tak wolno? Wolno , jeżeli widz dostanie w zamian integralny utwór, który spełnia założoną przez autora rolę.

Zamysł autorów był zaś czytelny: rozrywka

Tyle tylko, że film na tym traci. Twórcy „Straży” pominęli cały wątek socjologiczny, strywializowali pokazywane przez pisarza mechanizmy władzy, zależności politycznych i społecznych, zdegradowali do roli teatralnej marionetki postać Patrycjusza.

Strywializowali nawet samego Śmierć.

Najważniejsza jest zabawa i film rzeczywiście nasycony jest humorem i uproszczonymi emocjami. Psychologia postaci ma wymiar komiksowy, jakiego nie powstydziłby się Marvell. Z obserwacji socjologicznych i psychologicznych oryginału nie zostaje w filmie nic. Pojawia się za to , ale chyba tylko „dla śmiechu” wyraźny wątek transpłciowości i feminizmu. Szczególnie pokazanie Patrycjusza jako osoby trans w czerwonym tiulu, trochę zbiło autora recenzji z tropu.

Gagom nie ma końca. Przyznaję, niektóre są nawet udane. Pomysł pokazania krasnoludzkiej panny Cudo (w książce Cudo Tyłeczek) jako dwumetrowego chłopa z kwadratową szczęką, na obcasach i w pełnym makijażu jest prawdziwie zabawny, choć z oryginałem nie ma nic wspólnego. Jo Eaton-Kent gra sierżant Tyłeczek bardzo wdzięcznie a szczególnie pięknie wypada w musicalowych kawałkach przybrany w złotą suknię i na szpilkach.

W filmie w ogóle jest sporo muzyki, ale samo puszczanie okaz do fanów serii poprzez brawurowe wykonanie starej pieśni krasnoludów pt. ”Złoto”, przynajmniej autorowi recenzji nie wystarcza.

Razi natomiast nadmiar politycznej poprawności i wprowadzenie do obsady aktorów o bardzo różnorodnym pochodzeniu etnicznym, również w rolach do tego nie predystynowanych (np. lady Sybill Ramkin, jakość kreacji aktorskiej nie wymaga wzmiankowania nazwiska odtwórczyni). Zdecydowaną niepoprawnością jest natomiast wyeliminowanie z gry (autor recenzji ocenia to jako gatunkizm autorów!) trolli- zapewne z uwagi na kłopot z efektami specjalnymi (robionymi w serialu w ewidentnym wariancie oszczędnościowym). A więc mamy w filmie straż Angh Morpork bez Detrytusa, który w filmie pojawia się tylko dwukrotnie, w tym raz, post mortem.

Może być

Zabawny i stosunkowo trafnie dobrany jest, nieco ptasi w ruchach, brudny i wychudzony Sam Vimes grany przez Richarda Dormera ( Beric Dondarrion w Grze o Tron). Natomiast z uwagi na zmianę charakteru ról postaci zupełnie nie wiadomo, dlaczego lady Sybil zapała do niego uczuciem i czemu z taką determinacją pomaga straży miejskiej i staje się, o litości, strażnikiem honorowym, ale bez odznaki (tą odrzuca z uwagi na niechęć do straży).

Miało być śmiesznie i jest śmiesznie. Co innego będzie bawić jednak czytelników Pratchetta a co innego widzów bez znajomości Świata Dysku.

Fani będą zapewne ubawieni chudą jak drut i żywcem wyjętą z Kill Bill bohaterką kobiecą. Lady Sybill Ramkin jest na dodatek ciemnoskóra i, o zgrozo, młoda. Wprawdzie Pratchett wielokrotnie wspominał, że w Świecie Dysku gatunkizm zastąpił rasizm i autor recenzji uznaje dowolny galop wyobraźni reżysera w tym zakresie, ale już uwolnienie Sybill Ramkin od gorsetów, w których, z uwagi na jej obfitą sylwetkę, zachodzą naprężenia ”jak w jądrach gwiazd”, psuje zabawę. Powierzenie jej zaś roli cynicznego Rambo, pozbawia film jednego z głównych wątków powieści- tego o samotności kobiet aktywnych społecznie i frustracjach starzejących się feministek.

Zapewne fani uśmieją się na widok czarnoskórego Carcera (który w filmie jest zwykłym gangusem i przyjacielem Vimesa z przeszłości) oraz Wonse, który jest kolorową kobietą i bynajmniej nie piastuje stanowiska sekretarza Patrycjusza.

Nierozstrzygnięte pozostaje pytanie: a czemu to miało służyć? Ogólnie rzecz biorąc-można obejrzeć i można się pośmiać. Chociaż zdecydowanie lepiej poczytać. Ocena autora recenzji: mocne trzy.

Zdjęcie HBO

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.