Site icon Cybermedium

Dekryminalizacja marihuany? Być może już niedługo – w Londynie

Mężczyzna prezentuje gotowego skręta z marihuaną

Dekryminalizacja marihuany w Londynie

A wszystko dlatego, że w Londynie szykują się wybory na burmistrza i kandydujący ponownie Sadiq Khan stara się o głosy. Jeśli wygra, powoła komisję, która zbada, czy dekryminalizacja marihuany byłaby korzystna. Khan wpisuje się trend, który obserwuje się w konserwatywnych krajach.

Marihuana w Polsce traktowana jest tak samo jak każda inna niezalegalizowana substancja odurzająca. Legalny alkohol można w Polsce kupić o każdej porze dnia i nocy w sklepach różnych branż, a nawet stacjach benzynowych. Według warszawskiej Fundacji „Zwalcz Nudę” ten legalny alkohol stoi za uzależnieniem 2 procent populacji Polski (ok. 800 tysięcy osób) i ryzykiem uzależnienia kolejnych 2-2,5 miliona osób. W rodzinach z problemem alkoholowym żyje pomiędzy 3 a 4 miliony osób w Polsce. Alkohol odpowiada za wiele chorób, nawet nowotworów, a także za wypadki i urazy. Generuje tym samym wiele wydatków, również w zakresie zdrowia publicznego. To wszystko ma miejsce dzięki legalnej i powszechnie dostępnej substancji.

Marihuana nie uzależnia fizycznie. Mając liczne negatywne skutki fizyczne, prawie wcale nie wpływa na agresję i nie zwiększa niebezpieczeństwa osób, które z niej korzystają. Nie wpływa – w taki sposób jak czyni to alkohol – na niebezpieczeństwo ich bliskich. Świat Problemów w 2015 podawał, że w przeciwieństwie do alkoholu lub tzw. twardych narkotyków spożywanie marihuany zazwyczaj nie koreluje ze wzrostem brutalnych czynów, a większość przestępstw powiązanych z konopiami wynika z ich nielegalnego statusu.

Bo za nielegalnego skręta można trafić do więzienia – tak w Polsce jak i w Wielkiej Brytanii, w tym we wspomnianym Londynie.

Dekryminalizacja marihuany

Oczywiście burmistrz jednego miasta, nawet tak dużego jak Londyn, nie może doprowadzić do dekryminalizacji marihuany w całym kraju. Jednakże mógłby wydać instrukcję miejscowej Metropolitan Police, by odstąpiła od aresztowań za sam fakt posiadania konopi.

Sadiq Khan w nadchodzących wyborach szuka głosów również tych Londyńczyków, którzy są zmęczeni pandemią i lockdownami i tęsknią za hucznym życiem towarzyskim. Życie huczne nie wróci, ale jego namiastką może być wypalenie skręta przed domem. Póki taka czynność jest zagrożona karą – nikt tego nie zrobi. Więc gdyby zdekryminalizować marihuanę… Ale założenie, że przyświeca mu tylko taki cel, byłoby niesprawiedliwe – zwolenników dekryminalizacji da się znaleźć nawet wśród stróżów prawa.

Oczywiście Khan nie zrobi tego od pstryknięcia palcami. Na razie zapowiedział, że jeśli wygra wybory, to powoła komisję, która przeanalizuje taką ewentualność. To może być ważny krok. A wszystko dlatego, że „war on drugs” czyli wojna z narkotykami, prowadzona na całym świecie, przynosi więcej strat niż pożytku i na pewno nie wpływa na zmniejszenie poziomu uzależnień.

Kilka słów o walce z narkotykami

Światowa wojna narkotykowa kosztowała do tej pory więcej niż warte były narkotyki, które w tym czasie wprowadzono na rynek. Za część tej wojny odpowiada nawet amerykańska CIA, która w latach 50. robiła eksperymenty m.in. z LSD, a w latach 60. zajmowała się organizowaniem podmiotów zajmujących się pozyskiwaniem narkotyków. Amerykanie w ramach operacji MK Ultra latami faszerowali nieświadomych ludzi narkotykami i sprzyjali handlowi. Potem USA, ingerując w lokalną politykę m.in. Afganistanu, doprowadziły do rozwoju rynku narkotykowego i tego, jak dziś wygląda szlag przerzutowy na Bliskim Wschodzie. Warto podać koszty, jakie się z tym wiążą: z informacji podawanych w 2011 wynikało, że Stany Zjednoczone rocznie wydają 70 mld dolarów na walkę z importem narkotykowym. W tę kwotę wchodziły też koszty działań policyjnych, sądowych i penitencjarnych. Ta kwota to około 8% całkowitego kosztu wojny w Iraku.

W wojnie narkotykowej biorą udział również ci, których uważa się za przeciwników USA. Przez Rosję, która konsumuje mniej więcej 1/5 światowego rynku heroiny, przewalają się ogromne ilości narkotyków, przemycane dzięki pomocy skorumpowanych przemytników i cichemu udziałowi służb specjalnych.

Za tym wszystkim stoją zwykli ludzie – rolnicy z Peru czy Afganistanu, którzy od lat po prostu uprawiają to, co potrafią najlepiej. Są też kurierzy, część z nich to ludzie zarabiający na jako-takie godne życie i odrobinę narkotyków dla siebie samych. Są niewinne ofiary i potężne gangi.

Walka z narkotykami z użyciem uzbrojonych po zęby służb nie wpływa ani na zmniejszenie produkcji i przemytu narkotyków. Ani – tym bardziej – na ich konsumpcję.

Jednym z najbardziej „uzależnionych” krajów jest Iran, w którym z ciężkich uzależnień próbują leczyć się nawet kilkuletnie dzieci. Tam karą za dragi jest nawet śmierć, ale to nie odstrasza chętnych na narkotyki. Używających ich regularnie jest 2,8 mln na 81 mln mieszkańców. Czyli około 3,5% ludności to narkomani (w tym około 8% dorosłych).

„Legalize it”?

Dekryminalizacja narkotyków w ilościach, które można wyjaśnić jako „mało, na własne potrzeby” została wdrożona 20 lat temu w Portugalii. Za posiadanie takich niewielkich ilości ludzi kieruje się na komisję lekarską, a ta wnioskuje o leczenie dla delikwenta. Średnia zgonów z powodu narkotyków w Europie to 17 osób na milion. W Portugalii w 2015 roku były to tylko 3 osoby na milion. A w Wielkiej Brytanii – 44 osoby.

Prawie 20 lat po Portugalii do podobnych działań zaczęła przymierzać się Norwegia, do niedawna surowo traktująca kwestię posiadania najmniejszych ilości narkotyków.

Być może to jest faktycznie jeden z powodów, dla których Sadiq Khan, obecny burmistrz Londynu, obiecuje rozpoczęcie działań na rzecz dekryminalizacji marihuany. Policja nie potrzebuje dodatkowej roboty w postaci ścigania i aresztowania ludzi, których jedynym przestępstwem jest wypalenie skręta na ulicy. W dobie pandemii namnożyło się innych przestępstw, jak eskalującej poza wszelkie normy przemoc domowa czy cyberprzestępczość. Policja ma co robić.

Czy więc już za miesiąc, w nadchodzących wyborach, jakiś procent wyborców zagłosuje znów na Khana, kierując się tą obietnicą?

Zdjęcie DimStock z Pixabay

Exit mobile version